Moja historia…

targetlogo

Jak to się stało że ja…

Pora chyba przypomnieć sobie w jaki sposób wplątałem się w to całe bagno. Postaram się w miarę możliwości opisać  cały ten okres, od którego stałem się TI. Oczywiście skupiając się na istotniejszych motywach.

Zapewne każdy z TI zastanawia się co było przyczyną sytuacji w której się znaleźli. Część z nich zna przyczynę i początek horroru w którym się znaleźli. Sporo jednak nie rozumie co mogło być przyczyną ani kiedy tak naprawdę wzięto ich na „celownik”. Wielu tłumaczy, że po prostu mieli pecha i zostali mniej lub bardziej losowo wybrani by być królikami doświadczalnymi, w badaniach rządowych, czy innych eksperymentach serwowanych nam przez tzw NWO. (New World Order).

U mnie sytuacja jest prosta, dokładnie wiem co było powodem i kiedy zacząłem być TI. Zgubiła mnie moja chora skłonność do pomagania wszystkich i nieumiejętność mówienia NIE…

Początek

Zaczęło się od telefonu od kolegi, który zauważył że cała jego sieć domowa dziwnie się zachowuje. Stwierdził, że jego pracodawca dziwnie dozuje mu ilość pracy do ilości wolnego czasu prywatnego. Pracował on wtedy w olsztyńskiej agencji reklamowej zajmującej się sprowadzaniem gadgetów  głównie z Chin.  Zaczął się zastanawiać nad powodem dziwnej pracy podręcznego komputera firmowego z którego korzystał również u siebie w domu. Zaczął szukać wirusów, Trojanów itp. W momencie gdy zaczął wnikać coraz bardziej w ten komputer, jego szef stawał się coraz bardziej nerwowy, aż wreszcie pod jakimś pretekstem kazał pilnie mu oddać tego netbooka.

Kolega coraz bardziej podejrzliwy i zaskoczony dziwnym działaniem jego domowej sieci, zadzwonił do mnie z prośbą o dostęp do komputera w celu sprawdzenia swojego facebooka, na którego nie mógł się zalogować od siebie. Oczywiście użyczyłem koledze swojego komputera, nie wiedząc w co się pakuję.

Po zalogowaniu się, kolega opowiedział mi historię jego podejrzeń, która oczywiście wydała mi się nieco naciągana. Jednak nie umiem odmawiać innym pomocy i mimo wszystko próbowałem pomóc koledze jak potrafiłem.

W ten sposób pozwoliliśmy się wciągnąć w te bagno, w którym wydaje się ugrzęzłem już na stałe. Oprócz mnie pomagała mu jeszcze moja współlokatorka i kolega kolegi . Oczywiście w tym momencie jeszcze wszyscy sceptyczni do tego co nam opowiadał kolega o rzekomych działaniach swojego szefa.

Wraz z zainteresowaniem problemem kolega dostrzegał kolejne przejawy działań swojego szefa. Zaczął nam opowiadać o problemach teraz jeszcze z telefonem. Potem zauważał ludzi jeżdżących i chodzących za nim (dających sobie dziwne znaki). W tym czasie nasz kolega był coraz częstszym gościem i poświęcaliśmy mu coraz więcej czasu na szukanie przyczyny jego problemu. Sam kolega coraz gorzej wyglądał, jego zachowanie zmieniło się w przeciągu miesiąca na paranoidalne. Wszyscy szukaliśmy źródeł problemów z komputerem i telefonem.

Niestety mój komputer też zaczął się dziwnie zachowywać. Do tego kolega ostrzegał swojego szefa, że jeśli nie przestanie go inwigilować i prześladować, poinformuje o tym policję. Oznajmił, że ma „informatyków” którzy, zajmują się problemem. Wtedy właśnie kolega wkopał nas w całe to bagno.

Oczywiście informatycy z nas żadni i takie też były efekty szukania przyczyn problemów z komputerami. Jedynie sami pogrążaliśmy się w bagnie w które wciągną nas nasz kolega.

Teraz my

Niestety coraz bardziej próbując uporać się z problemem kolegi, coraz bardziej sami pogrążaliśmy się w sytuacji w jakiej był on sam. Komputery żyły swoim życiem, a telefony zachowywały się jak nigdy dotąd. Po ponad miesiącu udało nam się trochę odseparować od kolegi, aby wrócić do rzeczywistości. Jednak to nie był koniec problemów. Teraz my staliśmy się ofiarami prześladowań pracodawcy naszego kolegi. To co opowiadał na początku, to w co nie wierzyliśmy mu, zaczynało się dziać u nas. Komputery dosłownie żyły swoim życiem. Telefony same łączył się z siecią. Co gorsza zaczęliśmy zauważać dziwne zachowanie ludzi w naszym otoczeniu. Dokładnie tak jak opowiadał wcześniej kolega, z tym wyjątkiem, że my mieszkaliśmy w bloku a kolega w domku.

Sąsiedzi zaczęli się dziwnie zachowywać. Zaczęły się dziwne stukania, wiercenia ścian, głośne zachowanie za ścianą i dziwne dźwięki z mieszkania nad nami.

Na zewnątrz widzieliśmy samochody jeżdżące za nami oraz grupki ludzi z podwórka śledzących i „przekazujących” nas sobie. Wydawało się, że nigdzie nie możemy być sami. Pojawili się dziwni ludzie w okolicy z aparatami, jakimś dziwnym trafem zawsze robili zdjęcia w naszym kierunku.

Podczas gdy uwaga się skupiała na nas, kolega nasz stwierdził że to co mu się przydarzyło musiało być tylko jego paranoją. Nawet pomimo potwierdzenia swoich doświadczeń z początku, które teraz na nas się skupiały, uznał że wszystko było wyimaginowane. Sprytnie się „wymigał”.

Tym czasem, prześladowcy skupili swoją uwagę na nas, serwując teraz mi i mojej współlokatorce to czego doświadczał nasz kolega. Wydaje mi się nawet, że wachlarz możliwości gnębienia ofiar TI mieszkających na osiedlu w bloku, jest dużo bogatszy.

Pewnego dnia przed pracą, siedząc w aucie brata, zauważyłem znajomy samochód, który często parkuje u nas przed blokiem (granatowe kombi). Zaparkował w pobliżu nas i zauważyłem, że za chwilę w moim telefonie SAM włączył się bluetooth. To dodatkowo zwróciło moją uwagę na tego typa w kombi. Tak jak się spodziewałem, kiedy ruszyliśmy, on też ruszył i jeszcze jakiś kawałek jechał za nami. Oczywiście powiedziałem o tym baratu , który i tak w to nie uwierzył.

Jeszcze tej samej nocy zauważyłem, że do naszej sieci wifi był podłączony mój telefon, w którym wifi i bluetooth mam zawsze wyłaczam. Gdy sprawdziłem, okazało że telefon jest połączony przez bluetooth z komputerem współlokatorki (który w tej chwili był wyłączony i miał wyciągniętą baterię) i jest podłączony do naszej sieci przez wifi. 

Oczywiście nikt prócz nas nie dostrzegał nic nienormalnego. Wtedy załamany sytuacją bez wyjścia postanowiłem poprosić kolegę o dostęp do tego netbooka aby przekazać sytuację na policję.

Zadzwoniłem do niego z pracy z prywatnej komórki z taką prośbą. To był moment decydujący o zmianie strategii prześladowcy. Po ok 30min w miejscu gdzie pracowałem (a był to domek w małej wiosce gdzie kładliśmy dach) pojawiło się ok 10 różnych pojazdów jeżdżących w jedną i drugą stronę kilka naście razy, w krótkich odstępach czasu, specjalnie jeszcze spowalniając przed płotem posesji na której pracowaliśmy). Zaznaczę, że pracując tam od kilku dni, nie zauważyłem tam prawie żadnego ruchu.

Definitywnie zwróciło to moją uwagę. Ponad to cała drogę powrotna do miasta, mijaliśmy w różnych miejscach dokładnie te same pojazdy, które krążyły przed posesją na której pracowaliśmy.

Widać zmienili strategię z robienia paranoi na bezpośrednie zastraszanie. Jak już wróciłem po pracy do domu, musiałem jeszcze wyjść zrobić zakupy. Wtedy już było widać, że ich celem jest definitywnie mnie zastraszyć. Już od samej klatki „odprowadzał” mnie jedne koleś (specjalnie trudno nie było się zorientować), który potem gdy zbliżyliśmy się do innego typka, „przekazał” mnie jemu. Pod samym sklepem grupa gnojków z osiedla głośno gadała upewniając się „to ten?” gdy przechodziłem obok. Wchodząc do sklepu widziałem jak pierwszy typek co mnie odprowadzał pokazał komuś, że to o mnie chodzi.

Będąc w sklepie zauważyłem, że te same osoby co które coś o mnie krzyczały, podzielone na mniejsze grupki łaziły w sklepie z mną i dziwnie się mi przyglądały. Potrafili kilka razy stawać w tym samym miejscu obok mnie, tak jakby chcieli bym wiedział, że za mną chodzą. Oczywiście wzbudziło to we mnie niepokój, po tym co zobaczyłem wcześniej w pracy. Uznałem, że pracodawca mojego kolegi musiał się przestraszyć, że pójdę z tym na policję i postanowił mnie zaatakować lub zastraszyć za pomocą swoich znajomych.

Zaniepokojony zadzwoniłem po kolegów aby pomogli mi się wydostać z tej sytuacji. Potem poprosiłem ochronę w sklepie aby sprawdził czy nikt się na mnie nie czai pod sklepem. Sam ochroniarz stwierdził, że faktycznie stoją tam dwa auta pełne typów (a było to przed zamknięciem i nikogo innego nie było już na parkingu). Gdy przyjechali znajomi zawieźli mnie do domu. Faktycznie przed sklepem stały dwa auta pełne ludzi.

Oczywiście w domu po opowiedzeniu sytuacji nie chcieli mi uwierzyć, że ma to związek z sytuacją w jakiej się znajdujemy i że jest to przejaw paranoi. Nawet moja współlokatorka nie była w stanie w to uwierzyć, mimo wszystkiego tego co przechodziliśmy teraz. Zdenerwowana wyszła z domu.

Po chwili jednak wróciła i od progu już powiedziała „teraz ci wierzę”! Opowiedziała nam, że gdy tylko wyszła z klatki zaraz za rogiem zobaczyła te dwa auta z ludźmi w środku i kilkoma osobami na zewnątrz. Gdy zdziwiona tak stała, powiedziała, że nagle auta zapaliły światła a osoby na zewnątrz zaczęły biec w jej kierunku. Wtedy przestraszona wróciła do domu.

Oczywiście gdy nam to opowiadała, nasi znajomi i tak nie chcieli w to uwierzyć, mimo iż jeszcze nie tak dawno nasz kolega sam przychodził do nas i opowiadał nam podobne historie, jakie się jemu przydarzyły kiedy odkrył co robi jego szef.

To chyba był ostatni raz kiedy rozmawialiśmy z naszym znajomym, który nas w to wciągnął.

Dalej…

Teraz wszystko to co się działo dookoła nas, zmieniło swoją postać. Wcześniej staraliśmy się znaleźć co się dzieję ze sprzętem (komputery,telefony), teraz zauważyliśmy, że prześladowca zaczyn się skupiać na tym, abyśmy wiedzieli, że jesteśmy prześladowani. Wydaje się, że postanowili nas zastraszyć. Wcześniej straciliśmy kontrolę nad naszą siecią,telefonami, teraz czuliśmy, że tracimy kontrolę nad naszym otoczeniem.

W tej chwili specjalnie piszę w liczbie mnogiej, gdyż w tym czasie, prześladowcy skupili się na mnie i na mojej współlokatorce. Nasze doświadczenia się pokrywały i wtedy jeszcze razem byliśmy przekonani o tym co działo się dookoła nas.

Zaczęliśmy coraz bardziej dostrzegać jak otoczenie reaguje na to co robiliśmy. Wszystko skupiało się na tym aby odizolować nas w naszym mieszkaniu i tam robić sieczkę z naszymi głowami. Myślę, że wtedy zaczęło się to co później znalazłem w internecie pod terminem „gaslighting”.

To chyba wtedy zaczyna się prawdziwy proces robienia komuś paranoi, która później już tylko kwitnie wspomagana kolejnymi metodami gangstalkingu i electronical herasment.

W wielkim skrócie, proces ten polegał na tym, abyśmy czuli się totalnie kontrolowani, zastraszeni i pozbawieni szans na wsparcie innych. Zaczęły się dziać rzeczy, które opowiadając innym osobą, uznani bylibyśmy za wariatów. Wymienię, teraz kilka z sytuacji które, pamiętam z tamtego okresu. Najdziwniejszą sytuacją, która jako pierwsza zwróciła naszą uwagę było to, że za każdym razem kiedy wchodziliśmy do łazienki, ktoś zawsze spłukiwał wodę w toalecie nad nami. Do tego wydawało się jakby rurami spływała nie tylko woda, ale jakby ktoś spuszczał kamienie. Potem, zakręcać wodę na zaworach w łazience i to wywołało najciekawszy efekt. Ktoś u góry wydawał się tym bardzo zdenerwowany. Wtedy zaczęliśmy sprawdzać zależności. Kiedy zawór był otwarty, kiedy spuszczali wodę nie było problemu, ale gdy tylko w trakcie ich spuszczania wody moja współlokatorka zakręcała szybko zawór,automatycznie u góry ktoś wpadał w niemałą furię 🙂 rzucając siarczystymi bluzgami (które ona pamięta do dziś). Po tym eksperymencie zaczęliśmy zawsze po użyciu zakręcać zawory wody. Mimo to, wydawało się jakby ciurkiem jakoś woda i tak się przedostawała. (zimna woda w zbiorniku na wodę toalety aż pokryty był kroplami).

Inne ciekawe zjawisko to dźwięk suwanego czegoś ciężkiego nad nami. Jakby ktpś w mieszkaniu powyżej, ciągał coś po podłodze ciężkiego (jakby ciężka metalowa skrzynia, czy ciężki stojak), który o dziwo zawsze był ustawiany tam gdzie się siadało. Sprawdzaliśmy nawet zależność czy będzie tak się działo gdy zmienimy miejsce, i niemal zawsze tam gdzie siedliśmy, podążał za nami ten dźwięk. Dodatkowo, czasem można było słyszeć dźwięk, jakby ktoś ustawiał nad nami wielką, ciężką rurę/tubę..

Już wtedy mieliśmy pierwsze uczucia dziwnego napięcia w miejscu gdzie leżeliśmy. Jakby fala ciężkiego strumienia spływała na nasze głowy. Wręcz fizycznie odczuwalna fala napięcia, które utrudniało oddychanie, powodowało napięcie i ciśnienie w głowie. Łatwo było zauważyć, że było to miejscowe, gdyż kiedy zmieniło się miejsce, napięcie nie było odczuwane. Przypuszczam, że wtedy już stosowano na nas urządzenia do electonic harassment.

Niepokoiło, nas też zachowanie naszych sąsiadów, którzy wcześniej mili i towarzyscy, zaczęli się dziwnie wobec nas zachowywać. Unikali nas i byli niemili. Coraz częściej słyszeliśmy odgłosy wiercenia w ścianach, stukania młotkiem i hałasów za ścianą. Oczywiście nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie częstotliwość tych dźwięków. Wiercenia były bezsensownie krótkie, stukanie młotkami w różnych miejscach po trochu, a śpiewy i hałasy za ścianą rozbrzmiewały nagle i cichły równie szybko, tak jakby miało to zwracać naszą uwagę w tym kierunku.

Zauważyliśmy też, że gdy specjalnie się uciszaliśmy, wyłączaliśmy muzykę i staraliśmy się ukryć i nie dawać śladów naszej obecności, po chwili wszystkie dźwięki dookoła tez cichły i często ktoś z mieszkań naszych sąsiadów obok wychodził na klatkę i skradał się pod naszymi drzwiami.

Słyszeliśmy także przy otwartym oknie rozmowy sąsiadów na balkonie powyżej jak przez telefon mówią komuś, że „nic nie robimy, siedzimy cały dzień w domu..”. Innym razem gdy za ścianą sąsiadka wierciła ciągle w ścianach, gdy spytaliśmy czy robi remont, wyparła się. Chwilę później przekazywała informację do kogoś na balkonie nad nami, że to moja współlokatorka się wypytuje.

Innym razem moja współlokatorka zauważyła, że często wieczorem światła samochodów czy inne, rozświetlały przez szybę nasz mieszkanie, jakby specjalnie były skierowane w tym kierunku.

Opowiadała mi także, że będąc na balkonie widziała jak jakiś facet z samochodu na parkingu robił jej zdjęcia, że widziała błysk lamp. W tym samym czasie zauważył błysk lamp aparatu, z drugiej strony z grupki gnojków przesiadujących przy bloku naprzeciwko. Ta sama gromada która czaiła się wcześniej przed sklepem. Zresztą widziałem, że samochód z którego podobno robiono jej zdjęcia parkuje też często obok miejsca gdzie ta grupka przesiaduje.

Oprócz własnego mieszkania, można było zauważyć też te osoby stojące lub chodzące za nami po mieście. Czuliśmy się osaczani. Często było bardzo łatwo domyśleć się kto za mną chodzi. Wtedy specjalnie pozwalałem się albo wyprzedzić albo obserwowałem co taka osoba/osoby robią. Najczęściej byli zmieszani, nie wiedzieli gdzie się kierować, wiedzieli, że patrzę na nich i ich rozpoznałem. Najczęściej to byli ludzie z okolicy, lub znajomi ludzi szefa mojego kolegi, gnojki z osiedla, inna recydywa i żule z okolicy. Łatwo było więc zauważyć amatorskie zabawy w „szpiegów”.

Pewnego razu postanowiłem zrobić eksperyment. Poszedłem pod Komendę Miejską Policji i tam napisałem SMS-a z treścią „że kończę zabawę i idę ze wszystkim na policję” i wysłałem go mojej współlokatorce, mając świadomość, że i tak go odczytają moi prześladowcy. Po paru minutach podjechało auto które wcześniej już kojarzyłem , a w nim dwóch typów. Zaparkowali naprzeciwko. Wysiadł jeden (barbie diesel) koks i zaczął iść w moim kierunku. Stałem i czekałem co się wydarzy. Typ przeszedł obok gapiąc się na mnie i wszedł do środka Komendy. Po chwili wyszedł przeszedł obok i wsiadł do auta. Dwóch typów jeszcze chwilę gapili się z auta na mnie i pośmiali się. Po chwili pojechali. Oczywiście spisałem ich rejestrację. Eksperyment udany. Poźniej udało mi się dzięki temu ustalić tożsamość obu tych panów recydywistów :). Mamy świadomość z kim zadaje się szef mojego kolegi i jakie metody stosuje.

Później jeszcze udałem się na miasto na spotkanie ze znajomą, gdzie łaził za mną typ, podobny do tego co go widziałem w granatowym kombi. Tak się złożyło, że robił zdjęcia w tym kierunku gdzie rozmawiałem ze znajomą.

Oczywiście, jest to tylko kilka sytuacji które, zapamiętałem z tamtego okresu. Ale ponoć „zły dotyk boli całe życie” :).

Przez ten czas zgromadziłem dużo materiałów dziwnych zachowań sprzętów i sytuacji które wydawały się mieć związek z sytuacją. Mimo wszystko nikt nie chciał nas słuchać a wszystko co opisywaliśmy starali tłumaczyć innym problemem.

Wtedy postanowiłem sprzedać mieszkanie i wynieść się zagranicę. Przez sytuację w której się znaleźliśmy, straciliśmy dużo czasu i brakowało nam pieniędzy. Po sprzedaniu mieszkania wyjechaliśmy z współlokatorką zagranicę. Tam wydawało się, że mamy spokój. Możliwe, że w natłoku zajęć nie zwracaliśmy już uwagi na otoczenie.

Powrót..

Niestety sytuacja rodzinna zmusiła nas do powrotu do Polski. Wtedy zamieszkaliśmy u mojej rodziny. Przez dłuższy czas nie odczuwaliśmy tego co w moim poprzednim mieszkaniu. Ale spokój nie trwał długo. Po około miesiącu znów pojawiły się objawy z poprzedniego mieszkania.

Wpierw zwróciło moją uwagę to, kiedy zawsze kończyłem pracę na komputerze (zazwyczaj późno w nocy) gdy się kładłem już do łóżka, po chwili słychać było kroki kogoś na klatce, jakby ktoś schodził z góry. Powtarzało się to niemal za każdym razem. Potem powtarzał się też motyw z wodą w toalecie, którą spuszczali gdy byłem w ubikacji. Podkreślę tylko, że nade mną znajdowało się tylko jedno mieszkanie. Ponownie powtarzał się motyw hałasowania, nad głową. Tym razem oprócz szurania czymś ciężkim, było słychać jeszcze dźwięk upadającej piłeczki (chyba) pingpongowej. Również sprawdziłem, zależność powtarzania się tego dźwięku przy zmianie miejsca.

Mieszkanie

Moja współlokatorka, która mieszkała u mojej rodziny starała się ignorować to wszystko i nie wnikać w ten temat. Przestała dzielić się ze mną swoimi spostrzeżeniami i postanowiła odciąć się od tego. W tamtym momencie wydaje mi się, że uwaga się skupiła na mnie. Nie wiem czy jest to zamierzony proces, gdzie zgodnie ze strategią gangstalkingu należy odizolować jednostkę, czy po prostu jestem osobą która nie lubi się oszukiwać i za wszelką cenę chciałem dowiedzieć się o co tu chodzi.

Od tego momentu będę już pisał tylko o moich doświadczeniach.

Nadal próbowałem znaleźć jakieś nieprawidłowości w komputerze. Mając świadomość, że źródło może być blisko (czyli u sąsiadów), starałem się zabezpieczyć swoją prywatność przed możliwymi kamerami czy podsłuchami, czy hakowaniem komputera. Po dziś dzień nie mam pojęcia czy takie rzeczy są wykorzystywane w tym procederze na każdym etapie.

Kolejnym nowym zjawiskiem były dziwne światełka które, jak teraz sobie przypominam, widziałem też parę razy na starym mieszkaniu. Oczywiście najlepiej widoczne były w nocy i ciemnych pomieszczeniach. Wpierw zauważałem światełka w postaci strumieni punktowych światełek, jakby przeszukujących pomieszczenie. Ledwo dostrzegalne małe smugi światła latające to w jedną to w drugą stronę, tak jakby rozświetlając miejsce gdzie padały. Można to opisać jako plamę światła, która zawsze zbliżała się ku mnie.

O dziwo te punktowe światełka, można było zauważyć nawet gdy chowałem głowę pod kołdrę, po chwil jakby rozświetlały ciemność. O tym doświadczeniu również kiedyś wspominała mi moja współlokatorka. To zjawisko nie dawało mi spokoju. Szukałem źródła tych światełek. Wiele nocy straciłem na maniakalnym szukaniu ich źródła,skupiając się na ścianach, listwach przypodłogowych, suficie itd. Wtedy chyba najbardziej zaniepokoiłem swoich bliskich.

Wtedy też miałem pierwsze doświadczenia z inną formą światła, które później się będą częściej pojawiać. Pewnej nocy gdy się przebudziłem, zauważyłem jakby stroboskopowe światło szybko migające, które nagle znikło po tym jak je dostrzegłem.

Głosy w mojej głowie

Minęło sporo czasu zanim pojawiło się kolejne nowe zjawisko. Choć już wcześniej słyszałem dziwne dźwięki, rozmowy jakby zza ściany, lub telewizyjne lub radiowe audycje. Pewnego dnia podczas wpisywania hasła w komputerze, usłyszałem jak ktoś radośnie śpiewa je jakby chcieli mi uświadomić, że znają (w tamtym momencie słychać było jakby śpiewała to kobieta i facet) moje hasło. Wtedy pomyślałem, że głos musi dochodzić z mieszkania z góry. Byłem przekonany, że siedzi tam ktoś kto zajmuje się całym tym procederem. Oczywiście pierwszy raz słysząc to tak wyraźnie zacząłem nerwowo działać i starałem się skorzystać z okazji i poszukać pomocy aby ustalić kto tam siedzi. Wtedy zrobiłem z siebie totalnego wariata, zacząłem pilnować czy nikt z góry nie schodzi mając nadzieję że poznam moich prześladowców, i szybko szukałem pomocy u znajomych aby mi pomogli ich przyłapać. Niestety , wtedy nerwowo działając zraziłem do siebie swoją rodzinę , znajomych i sąsiadów, którzy wg mnie dziwnie się zachowywali, co chwilę sprawdzając czy nie ma nie na klatce, co oczywiście zaprzeczyli, kiedy poszedłem ich się spytać o takie zachowanie.

To chyba największy przypał jaki zrobiłem. Pamiętam jeszcze gdy leżałem załamany sytuacją, usłyszałem jeszcze coś co zapamiętałem, że: „ do takich gierek trzeba mieć nerwy…”. Oczywiście, znów pomyślałem, że słyszałem to u góry,z mieszkania sąsiadów.

Tej samej nocy postanowiłem zmienić mieszkanie i przeprowadzić się do znajomych. Pomyślałem, że może zmiana miejsca lepiej wpłynie na mnie i ucieknę od tego mieszkania, sąsiadów i nie będę straszył rodziny swoim zachowaniem.

Następne mieszkanie

Zmiana miejsca nie pomogła. Szybko pojawiły się znane objawy. Zawsze ktoś złaził z góry jak kończyłem pracę przy komputerze i tutaj były widoczne światełka nie dające spokoju w nocy. Dodatkowo miałem wrażenie jakby dookoła mnie pojawiły się nowe osoby, które wszędzie gdzie byłem łaziły za mną i uświadamiały mnie, że jestem kontrolowany.

Wtedy pierwszy raz trafiłem w internecie na jakimś zagranicznym forum, na wątek w którym ktoś opisywał podobne doświadczenia jak moje. Szukałem wtedy konkretnie powtarzającego się motywu spuszczanej wody w ubikacji. Ktoś opisał w tym wątku takie same objawy jakie występowały u nas na każdym mieszkaniu. Pisał o spuszczanej wodzie w toalecie za każdym razem gdy wchodził do łazienki, o szuraniu nad głową jakąś ciężką skrzynią i o dziwnym zachowaniu sąsiadów. W odpowiedzi na swój post ktoś uświadomił go (a zarazem mnie) o tym, że „prawdopodobnie musiał komuś wpływowemu wejść w drogę. A metody które opisuje są stosowane przez zorganizowane grupy, do robienia z kogoś wariata. Zjawisko to nazywa się gaslightning’iem”.

Wtedy podążyłem dalej tym tropem i trafiłem na informację, że gaslighting jeszcze często powiązany z gangstalkingiem, czyli zorganizowanym prześladowaniem.

Już wtedy można było znaleźć w internecie dużo informacji na ten temat, ale głównie dostępnych tylko na zagranicznych stronach. Strategia i metody gangstalkingu opisywane na tych stronach doskonale pokrywały się z moim doświadczeniem. Zrozumiałem co się dzieje i znalazłem sporo odpowiedzi na to co się działo dookoła. Sporo z tego co przeczytałem miałem już za sobą, dlatego udało mi się zrozumieć, że to może być właśnie to co się dzieje.

Wraz z zjawiskiem gangstalkingu idzie w parze electronic harasment. Wówczas jeszcze to drugie mało mnie interesowało, ale dlatego, że miałem wrażenie, że wszystko co się dzieje jest robione przez osoby będące gdzieś dookoła nas, zatrudnione przez szefa mojego kolegi.

Niedługo potem mimo moich wyjazdów na domek poza miasto, wciąż czułem się osaczony przez osoby i ich niecne 🙂 sprzęty. Wciąż słyszałem szmery nad głową i miałem wrażenie bycia ciągle pod kontrolą.

V2K part 1

Wtedy zaczęły się pojawiać dostrzegalne inne doznania. Zacząłem widzieć nowe rodzaje świateł w ciemności. Pojawiły się światła kuliste, które rozchodziły się z punktu (środka) po całej powierzchni pokoju, niczym fala wody po wrzuceniu do niej kamienia. Również można to porównać to do fali sonaru? Najprościej opisując to, dostrzegalne były jakby pierścienie światła wychodzące z punktu (zazwyczaj z kąta przy suficie), przechodzące przez całe pomieszczenie.

Również, wcześniej dostrzeżone raz światło „stroboskopowe” teraz częściej były przeze mnie dostrzegane. Zazwyczaj pojawiały się w formie jakby cały pokój był w ten sposób rozświetlany.

Na tym etapie gdzieś zaczęły się pojawiać ponownie głosy które, wówczas miałem wrażenie są również słyszane z mieszkań sąsiadów. Zacząłem słyszeć rozmowy z za ściany które mnie dotyczyły Wpierw były to słyszalne głosy 3 osób , dwóch facetów i jednej kobiety.

Pierwsza sytuacja jaka zwróciła moją uwagę była w momencie gdy przed wyjściem z domu położyłem gdzieś na „autopilocie” klucze i potem szukałem ich po całym mieszkaniu. Wtedy zacząłem słyszeć jak ktoś z mieszkania (góra lub dół) zaczyna głośne komentowanie, naśmiewanie i obrażanie mnie szukającego kluczy, które wcześniej nieświadomie gdzieś położyłem. Nasłuchując tego wszystkiego, usłyszałem że podobno klucze są pod pudełkiem pizzy. Poszedłem sprawdzić, faktycznie tam były. To zwróciło moja uwagę na te głosy.

Potem coraz częściej było słychać „rozmowy” odnośnie tego co robię. Zacząłem sprawdzać czy faktycznie dotyczą one mnie.

Zacząłem robić kolejne testy. Pamiętam kiedy rozmawiali o tym co robię na komputerze pewnego poranka, kiedy wszyscy jeszcze spali, postanowiłem zrobić coś na zasadzie kalambur. Używając tabletu graficznego, pisałem w programie graficznym różne zdania i sprawdzałem ich reakcję na zakończenia zdań. Wtedy słychać było głos dziewczyny, która komentowała, lub nawet dokańczała zdania, które pisałem, specjalnie nie kończąc ich.

Oczywiście, jej słowa dotyczyły tego co wypisywałem na tablecie. Wpierw założyłem, że muszą te osoby znajdować się gdzieś w mieszkaniu nade mną i muszą widzieć dokładnie to co robiłem i to co wypisywałem na komputerze.

Potem coraz częściej słyszałem rozmowy „zza ściany” komentujące co robię. Oczywiście, moja współlokatorka nie wierzyła w moje doświadczenia z słyszanymi głosami (lub nie chciała o tym słuchać wypierając poprzednie złe doświadczenia).

Powrót do starego mieszkania

Sytuacja rodzinna ponownie zmusiła mnie do powrotu do rodzinnego mieszkania. To był czas kiedy musiałem dużo siedzieć w domu opiekując się chorą matulą. Wydaje się, że była to idealna sytuacja dla prześladowców. Byłem wtedy odizolowany większy czas od reszty, sam w pokoju bez świadków.

Wtedy moje doświadczenia z głosami i różnymi światłami stały się częstsze. Rozmowy były słyszalne głównie w miejscach gdzie przeważnie przesiadywałem (pokój, mieszkanie u babci i samochód).

Zacząłem szukać informacji na temat gangstalkingu w internecie, i znalazłem blog innej ofiary TI. Na tej stronie znalazłem historie takie które, również przydarzały się mi. Ponadto był to już przypadek, wówczas bardziej zaawansowany i przeczytałem tam też, o rzeczach w które nie uwierzyłem i których nie traktowałem za możliwe (np. czytanie myśli). Dzięki jego stronie dowiedziałem czym mogą być słyszane przeze mnie głosy.

V2K – part 2

Moje noce i dnie zaczęły się robić bardziej nietypowe. Rozmowy w głowie zaczęły się bardziej rozwinięte, już nie były tylko głosem zza ściany ale już zrozumiałem, że musi być to technologia wykorzystywana w electronic harasment, zwana voice to skull , inaczej V2K.

Nie bardzo jeszcze wiedząc do czego może być wykorzystana, ta technologia dawałem się wciągać im w rozmowy. Niejedną noc spędziłem na tłumaczeniu im, że nie mam złych zamiarów i że nie pójdę na policję jak dadzą mi spokój. Oczywiście głosy w mojej głowie niejednokrotnie tłumaczyły mi, że to moja wina, że policja mi nie pomoże. Wtedy coraz częściej słyszane i uporczywe, komentowały co robię, zazwyczaj skupiając się na poniżaniu, straszeniu, i zawstydzaniu oraz wkurzaniu.

Komentowali zawsze gdy jestem w toalecie czy łazience, w nocy zastraszali, że jak zasnę przyjdą mnie zgwałcić, lub innym razem wkurzali mnie mówiąc że przyjdą coś zrobić matce którą się opiekowałem. Testowali moje reakcje na różne sytuacje.

Pamiętam jak jednej nocy udawali, że dadzą mi spokój po całonocnym tłumaczeniu przeze mnie, że nie mam już nic co mogło by ich pogrążyć, że nie pójdę na policję. Wtedy pamiętam jak wciągnęli mnie w jedną ze swoich zabaw, w której czułem się jak w hipnotycznym śnie, który „wykręcił mnie do góry nogami”.

Oczywiście, kolejnych gierek nie zabrakło. Dawałem się wciągać w inne wyimaginowane sytuacje, które teraz mogą mieć swoje znaczenie (o tym później). Chodziło mniej więcej o przeżywanie rożnych sytuacji, które sam sobie wmawiałem, a które przeżywałem niemal realnie. Były to momenty kiedy byłem najbardziej tym zaadsorbowany. Wszystkie moje noce i dnie moja głowa była przejęta głosami w mojej głowie. Szukałem wyjścia i wytłumaczenia tego zjawiska w realny sposób, aby przestać być wariatem w oczach innych.

Moje szanse na normalne życie, były coraz mniejsze. Nawet praca dorywcza w tym okresie była utrudniona. Pracując na budowie mając dużo czasu na przemyślenia, zaczęły mnie także tam dopadać głosy. Nieustanne dyskusje i komentarze w mojej głowie nie pozwalały na skoncentrowaniu się na pracy. Dodatkowo, zauważyłem , że mam czasem pewne blokady w mówieniu, że wpadam bez sensu złość i ciężko mi się skoncentrować.

Później zrozumiałem, że te dziwne bezpodstawne napady złości nie mają sensu. Musiały być to efekty technologii electronical harasment. Przypomniały mi się wszystkie te noce kiedy za sprawą głosów w głowie i rozmów wpadałem w różne stany emocjonalne, złość, strach, czy też stan rozbicia.

Pojawiały się też nowe doznania w postaci głosów, które wydawały się pochodzić z telewizora, jakby reportaż w telewizji był skierowany do mnie. Jakby głos z telewizora opisywał historię, którą próbowali mnie wówczas zastraszyć. Co ciekawe, głosy z tv wydawały się wydobywać tylko wtedy gdy nie patrzyłem na telewizor.

Jednak im dalej się w to zagłębiałem tym bardziej się pogrążałem.

Oczywiście nikt mi nie wierzył w moje historie, nawet współlokatorka z którą na początku razem to przechodziliśmy , nie była w stanie uwierzyć w to co teraz dzieje się ze mną. Oczywiście, reszty osób nie informowałem o szczegółach sytuacji w której się znajduję.

Pamiętam jeszcze, że rozmawiałem jeszcze jakiś raz ze znajomym, który nas w to wciągnął, i mimo tego, że potwierdziłem to co sam doświadczał na początku i podałem mu informacje, czym owe zjawisko jest, nie chciał potwierdzić tego o czym mówiłem. Nawet, sam opowiadał o tym, że słyszał głosy w głowie i tak zwalał to na inne problemy.

Co dalej

Okazało się, że w Polsce są inne osoby, które są ofiarami, tzw TI. Trafiłem na stronę NTV, gdzie na ich forum okazało się, że w Polsce jest już sporo ofiar gangstalkingu i electronical harasment. Trafiłem też na nagrania Janusza Zagórskiego i Ewy Pawelec, na temat problemu Mind Control.

Mind Control

Od dłuższego czasu przyzwyczajony już do częstych komentarzy głosów w głowie. Poznawałem temat od strony teoretycznej. Wciąż nie mając pełnego obrazu, problemu z jakim mam do czynienia, okazywało się, że zjawisko gangstalkingu i electronical harasment jest w Polsce coraz powszechniejsze. Coraz więcej osób pisze o doświadczeniach, jakie miałem od momentu kiedy zaczęto mnie prześladować, czyli od wizyty mojego kolegi u mnie.

Po długim czasie i wielu załamaniach, postanowiłem wyjechać do innego miasta, kiedy nadarzyła się okazja.

Musiałem wynająć stancję, gdzie dzieliłem ją jeszcze z 4 innymi osobami. Oczywiście , paranoja zrobiła swoje, dzięki głosom w głowie, a może i niekoniecznie, czułem jakby osoby z sąsiedztwa, lub tam zamieszkującej również były z tym powiązane.

Tymczasem, zauważyłem coś nowego. Głosy w głowie obecne były już wszędzie tam gdzie byłem. Zacząłem podejrzewać, że podłączono mnie do jakiegoś komputera, który powtarza wszystko co pomyślę. Głosy już nie wydają się być myślącymi normalnie ludźmi, ale jakimś systemem, który ma zgromadzone moje wszystkie słowa i myśli , nawet te których nie muszę w głowie werbalizować.

Zrozumiałem, wnikając ponownie w temat, że mózg człowieka można zmapować i w ten sposób można czytać jego myśli. Przypuszczam, że cały ten proces przez który przeszedłem, miał na celu właśnie zmapowanie mojego mózgu, w celu zachowania pełnej kontroli nade mną. Zarówno moje myśli, jak i ciało podległe mózgowi, są teraz kontrolowane przez jakiś system.

Czyli, to o czym pisał wcześniej inny TI na blogu, o tym że mogą czytać nam myśli, a w co nie uwierzyłem wcześniej, ma jednak miejsce.

Nie wiem, czy jest to robione przez wojsko, rząd, czy bogatych gnojków. Wiem gdzie jest początek i źródło tego procesu u mnie. Co i jak jest przeprowadzane nie mam pojęcia. Wiem tylko co mówi mi mój mózg i jak reaguję na to moje ciało.

Dziś

Dziś mając już włączoną „papugę”, czyli komentowanie przez głosy w głowie wszystkiego o czym się pomyśli. Wręcz działa to bardziej na zasadzie wyobraźni zgranej z wcześniej zapisanymi słowami. Teraz wystarczy już pomyśleć o czymś bez wypowiedzenia tego w myślach, a reakcja jest natychmiastowa.

Głosy w głowie słychać, za każdym razem gdy coś robię i o czymś pomyślę. Zawsze gdy znajdę chwilę ciszy dookoła siebie, gdy nie mam na czym skupić swojej uwagi i skupiam się na myśleniu. Wtedy włącza się głos, już jeden głupkowaty ton głosu, dobrany pewnie tak by być najbardziej denerwującym dla mnie.

Jest obecny zawsze gdy się budzę rano i zawsze gdy zasypiam. Jest nawet wtedy gdy słucham muzyki w słuchawkach, włącza się natręt, szukający „wejścia”, wtapiający się w dźwięki muzyki, próbujący, ciągle zwrócić na siebie uwagę, jak jakby nie chciał stracić kontroli nade mną.

Jedynie chwile, kiedy nie myślę, mam spokój. Kiedy tylko nastanie cisza znów włącza się głos mówiący do mnie , najczęściej zaczynając od imienia i dalej kontynuuje w drugiej osobie, mówiąc to co pomyślałem, lub co w danej chwili robię…

Dziś oprócz głosów w głowie, mam wrażenie jakby moje stany emocjonalne były kontrolowane przez technologie związaną ze zjawiskiem mind control. Jakby pewne rzeczy, które robię powodowały już określone stany psychiczne które, zostały mi zaprogramowane. Nie wiem czy jest to robione przez hipnozę/sen metodą v2k, czy też za pomocą sygnałów jakie odbiera mój mózg z technologii mind control. Wiem, że wcześniej nie byłem taką osobą jaką jestem teraz.

Reklamy

4 uwagi do wpisu “Moja historia…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s