moja historia TI „bez cenzury”

HIST

Raz już przedstawiałem swoją historię tego jak zaczęło się to piekło, jak stałem się targetem. Tym razem chcę opisać tu całość ze szczegółami bez ukrywania osób które mogą być w to zaangażowane.

Prawa Człowieka

Ponieważ zgłosiłem swoje podejrzenia i opisałem swoją historię do prokuratury i na policję, uważam że mam pełne prawo nagłośnić swoją sytuację. Zwłaszcza, że po zgłoszeniu nic się nie zmieniło, tortury trwają, a moją sytuacją nikt ze służb się specjalnie nie zainteresował. Sprawcy natomiast dobrze się bawią…

Początek

A więc nazywam się Sławek Wiktor i to jest moja historia jako TI – Targeted Individual.

Wszystko się zaczęło gdzieś  w roku 2011 w mieście Olsztyn na Warmii-Mazurach. Można powiedzieć, że zaczęło się od telefonu mojego kolegi (z którym znałem się od lat) Janusza Niedźwieckiego. Pytał czy może przyjść sprawdzić u mnie swoje konto  na FB, ponieważ ma jakieś problemy ze swoimi komputerami. Szybko dodał, że ma jakieś problemy z szefem.

gm gadgetsimages

W tym czasie Janusz pracował w Olsztynie w firmie GM Gadgety u Grzegorza Majewskiego. Obecnie ta firma jest już zamknięta, ale Majewski otworzył w Olsztynie park trampolin dla dzieci Jump Street.

Później Janusz podzielił się ze mną swoimi podejrzeniami, uważa że jego szef go w jakiś sposób szpieguje. Podejrzewał, że najprawdopodobniej przez komputery, ponieważ w jakiś sposób wie co Janusz robi i organizuje mu tak czas pracy aby nie miał czasu na swoje sprawy.

Janusz podejrzewał, że wina leży w netbooku firmowym, który dostał do pracy. Janusz uważał, że po podłączeniu do sieci domowej, netbook mógł zainfekować wszystkie komputery domowe podłączone do sieci domowej.

Jako że zaczynałem się interesować zabezpieczeniami komputerowymi próbowałem jakoś pomóc Januszowi. Zaczęliśmy szukać śladów infekcji na komputerze.

Wówczas jeszcze nie rozumiałem o co chodziło, choć teraz mogę powiedzieć, że najprawdopodobniej Janusz był już wtedy monitorowany i możliwe, że wpływano na niego technologią kontroli umysłu. To by tłumaczyło skąd Janusza szef by wiedział co on robi.

Faktycznie komputery zachowywały się dziwnie. Ponad to, kiedy zaczęliśmy szukać przyczyny, u Janusza zaczęły się dziać kolejne problemy (podejrzewam, że tak samo jak w przypadku większości osób które mogą być pod kontrolą, kiedy zaczynają drążyć temat stają się TI – targetami).

Janusz powiedział nam, że jest śledzony przez różnych ludzi. Powiedział, że śledzą go różne osoby oraz że jeżdżą za nim rożne samochody. Ponad to,  jego telefon zaczyna wariować (są to typowe objawy gang stalkingu). Choć nie do końca jeszcze mu wierzyłem i tak próbowałem mu pomóc.

W tym czasie widać było, że Janusz przejawiał objawy typowego targeta, który zaczyna być ofiarą gang stalkingu. Skarżył się nam na grupę ludzi którzy za nim chodzą, ma problemy z komputerem, ze smartfonem, zaczyna wpadać w panikę, ma objawy typowej paranoi (takie są cele gang stalkingu).

Janusz był u swojego szefa, Grzegorza Majewskiego i powiedział mu, że wie, że ten go szpieguje i zażądał aby przestał. Dodatkowo powiedział mu, że jego znajomi informatycy zdobywają dowody na to (chodziło o komputer). W ten sposób niejako wmieszał mnie w całą sytuację. Co ciekawe facet nie był zdziwiony, ale podobno jak to Janusz opisał, Majewski był tak przestraszony, że dosłownie nie mógł utrzymać telefonu w dłoni i jak dzwonił do kogoś, nr musiała wybierać mu jego sekretarka, starsza pani  (czy tak reaguje niewinna osoba? ponad to widać jacy bohaterzy nas nękają)

Janusz też powiedział mi, że na jakimś spotkaniu firmowym Majewski otwarcie, publicznie mówił, że „ZNISZCZY ŻYCIE” Janusza (wtedy jeszcze nie byłem w to wmieszany). Janusz mówił, że powiedzieli mu to jego koledzy z pracy z którymi pracował u Majewskiego.

Janusz mówił też, że jego szef, Majewski, współpracuje z Olsztyńskim Biurem Detektywistycznym SPY EYE i jakąś firmą komputerową, którzy według niego mogą być w to wszystko zamieszani. Dodatkowo Majewski jest także powiązany z ludźmi, którzy urządzają wyścigi samochodowe (później odnalazłem że pasierb Majewskiego jest organizatorem NIGHT POWER w Olsztynie).

Przez pierwszy miesiąc niemalże codziennie Janusz przychodził do mnie i próbowaliśmy mu pomóc z komputerem. Choć nic nie potrafiliśmy znaleźć, mój komputer i telefon także zaczęły dziwnie się zachowywać:

-ekran telefonu sam się włączał, nie można było się do mnie dodzwonić, sam miałem problemy z dzwonieniem w krytycznych momentach
-w komputerze nie można było wyłączyć wifi (nawet przełącznik nie działał), a było też tak, że podczas pracy na komputerze sam zaczął się formatować.

Kiedy już miałem tyle problemów ze sprzętami, że nie mogłem się zająć pracą bo ciągle się coś psuło, miałem już dość Janusza i jego sytuacji przenikającej do mojego życia. Próbowałem się odciąć choć nie było to łatwe.

Kiedy już miałem tego dosyć, któregoś dnia zadzwoniłem z pracy (pomagałem wówczas przy budowie dachu domu na jednej z wsi poza Olsztynem) do Janusza i powiedziałem mu, że mam już dość tych problemów, żebyśmy wzięli tego netbooka i poszli z tym na policję. (prawdopodobnie to był moment kiedy uznano mnie za targeta).

Jakieś pół godziny później, we wsi w której pracowałem, zaczęły jeździć w tą i z powrotem grupa aut i jeden skuter. Było tam około 6-8 pojazdów, które przejeżdżały i zwalniały pod bramą posesji na której pracowałem, jechały dalej i  może po 3 minutach wracały znów zwalniając przy posesji bramy. I tak kilka rund w tą i z powrotem.

x6

Co ciekawe dwa auta, które wyróżniały się od reszty, były to duże auta typu SUV, jeden to wiem na pewno, że było to czarne BMW X6, ponieważ auto jest bardzo charakterystyczne (wówczas takich aut nie jeździło tak dużo jak teraz – w Olsztynie widziałem tylko jedno takie). Co ciekawe właścicielem takiego auta był Grzegorz Majewski (wiem to ponieważ Janusz pokazywał mi to auto raz jak przyjechałem po niego do pracy). Drugie auto to było podobne, duży czarny Audi lub Mitsubishi (dziś już nie pamiętam która z tych marek). Pozostałe pojazdy były to zwykłe auta (przeciętne). Był jeszcze jeden skuter.

Zrobiłem opis tych pojazdów na kartce, ponieważ wydało mi się to dziwne i podejrzewałem, że może to być związane z sytuacją z Januszem.

Wracając z pracy do Olsztyna,  mówiłem o tym bratu, ale nie chciał mi wierzyć. Choć powiedziałem jakie to były auta i co ciekawe wracając z pracy mijaliśmy większość tych aut, które były zaparkowane gdzieś przy drodze.

Po powrocie z pracy musiałem iść do sklepu. Wówczas wychodząc z klatki jakiś gnojek szedł za mną. Kiedy to zauważyłem, zatrzymałem się żeby poszedł dalej, jednak kawałek dalej czekał na mnie kolejny gówniarz i kiedy zobaczył, że się zbliżam, szedł powoli przede mną.  Pod sklepem grupa gówniarzy zaczęła głośno komentować i wskazywać na mnie, co zwróciło moją uwagę. Kiedy wchodziłem do sklepu ten gówniarz,  jako pierwszy szedł za mną od klatki, wychodząc do sklepu, dał znak komuś że to ja. Po sklepie zaczęły chodzić za mną różni ludzie dziwnie się mi przyglądając (sporo z nich wyglądało jak jacyś recydywiści, koksiarze, gnojki z podwórka, pijaczki). Wtedy pierwszy raz się przestraszyłem, że może się to źle skończyć, więc poprosiłem Janusza aby przyjechał do mnie i pomóc mi wyjść z sytuacji (odczekałem w sklepie który mieli zamykać zaraz, ochroniarz sklepu zauważył sytuację i powiedziałem mu, że muszę poczekać na znajomego bo prawdopodobnie jacyś ludzie chcą mnie pobić – ochroniarz sprawdził i pod sklepem na parkingu stały dwa auta wypełnione ludźmi). Kiedy Janusz przyjechał powiedziałem mu o sytuacji, nie chciał uwierzyć.

Po powrocie do domu powiedziałem o sytuacji w sklepie przyjaciółce z którą mieszkałem. Powiedziała że mi odbiło i zdenerwowana wyszła z mieszkania – po chwili wróciła zszokowana i mówi że teraz mi wieży. Kiedy wyszła z klatki, za rogiem stały dwa auta pełne ludzi, kiedy wyszła naprzeciwko aut, zapalili reflektory i ludzie z auta zaczęli biec w jej stronę, uciekła z powrotem do klatki i do mieszkania.

Janusz nie chciał uwierzyć ani mi ani jej. Najprawdopodobniej kiedy wrobił nas jako swoich znajomych informatyków, którzy pomagają mu zdobyć dowody, skupili się na nas a jemu dali spokój.

Gang stalking 

Od tego czasu Janusz już nie przychodził, ale wszystko o czym wcześniej mówił Janusz zaczynało się dziać u mnie (oraz u mojej przyjaciółki z którą mieszkałem, ale nie chcę o niej tu mówić dlatego skupię się na swoich obserwacjach).

Zauważyłem, że od tego czasu zaczęli chodzić za mną ludzie (wyglądało że są to zwykli młodzi ludzie, pijaczki z podwórka, dresiarze itp.). Gdziekolwiek szedłem ktoś szedł za mną. Nigdzie nie mogłem znaleźć miejsca gdzie nie było by innych ludzi.

W moim mieszkaniu (ulica Cicha 3 C , w Olsztynie) także zaczęły się dziać dziwne rzeczy. Co ciekawe, wyprowadzili się sąsiedzi którzy mieszkali nade mną i wprowadzili się inni, chłopak z dziewczyną . Bardzo hałaśliwi, ciągle hałasował w mieszkaniu nade mną. Było słychać jak jakiś palant (cham wydziera się,  kłoci się z dziewczyną, jak gada z kimś itd.). Wcześniej nigdy nie było słychać ludzi z góry.

Co ciekawe, zauważyłem że zawsze kiedy wchodziłem do łazienki, ktoś u góry spuszczał wodę w wc. Wydało mi się to bardzo dziwne. Sprawdziłem, że mogłem wyjść na minutę wrócić i od razu ktoś spuszczał wodę. (teraz wiem że jest to popularna metoda gaslighting’u). Zaczęły się niekończące się remonty, wiercenie w ścianach, hałasy.

Zauważyłem też, że zmieniło się zachowanie sąsiadów z mieszkań obok. Wcześniej byli sympatyczni, teraz dziwnie się patrzyli na mnie. Raz widziałem, jak wracałem do mieszkania, jak jeden sąsiad z mieszkania obok schodził po schodach z mieszkania nade mną (wcześniej nigdy tam nie chodził). Innym razem kiedy moja współlokatorka spytała na balkonie sąsiadki z mieszkania obok czy rąbią remont, bo ciągle borują w ściany, tamta odpowiedziała że nic nie robią. Za chwilę słychać było jak ta sama sąsiadka gada z kimś na balkonie z mieszkania nade mną,  o tym o co spytała moja przyjaciółka. Innym razem słychać było jak ten sam ktoś na balkonie nade mną, gada z kimś przez telefon i mówi „że siedzimy cały czas w mieszkaniu i nic nie robimy”.

Zaciekawieni tym zsynchronizowanym spuszczaniem wody w wc, pewnego dnia postanowiliśmy zakręcić dopływ wody w mieszkaniu. Kiedy zakręciliśmy kranik w momencie spuszczania wody w wc u góry, ktoś się bardzo wkurzył. Głośno krzyczał „zapierdole ich, zapierdole skurwysynów”. Zaciekawiło nas to. Znów odkręciliśmy kranik i od razu ktoś u góry spuścił wodę w wc. Przy kolejnym spuszczaniu wody w wc,  przez kogoś u góry, znów zakręciliśmy wodę. Znów ktoś zaczął krzyczeć „zapierdolę skurwysynów!”. Zaciekawiło nas to bardzo i sprawdzaliśmy reakcje na odkręcony dopływ wody i zamknięty. Co ciekawe, kiedy zakręcaliśmy dopływ wody,  przestawali spuszczać wodę w wc u góry. Jednak puszczali wtedy wodę powoli. Jak tylko otwieraliśmy dopływ wody, szybko spuszczali wodę w wc. Wtedy zakręcaliśmy, oni bluzgali i tak w kółko.

Poszliśmy do administracji spytać czy mogą sprawdzić bo ktoś w mieszkaniu nade mną wali w rury i chyba coś kombinuje przy rurach kanalizacyjnych (było nawet u nas na rurach widać pył tynku jakby sypał się z góry). Facet z administracji od razu poszedł z nami, powiedział że bez zgody administracji nie mogą nic robić z rurami. Kiedy chciał do nich wejść nie wpuszczali go, udawali że ich nie ma. Jednak z naszego mieszkania było słychać, że ktoś u góry w mieszkaniu chodzi. Za parę dni kiedy poszliśmy do administracji dowiedzieć się czy coś się wyjaśniło, facet z administracji powiedział, że właściciel mieszkania powiedział mu, że nic tam się nie dzieje i jakby były problemy mamy wystosować pismo do niego…

Potem zauważaliśmy coraz więcej działań zsynchronizowanymi z naszymi działaniami w mieszkaniu. Kiedy cichliśmy, ktoś z mieszkań sąsiadów wychodził i łaził po klatce schodowej. W mieszkaniu nad nami, zaczęli szurać czymś ciężkim po, tak jakby ustawiając coś ciężkiego zawsze nad nami tam gdzie siadaliśmy (kolejna typowa metoda gaslighting’u). Leżąc w łóżku czasem czuć było jakby „gorącą” , „ciężką” falę która była na nas nakierowywana, na głowę na ciało. Kiedy cichliśmy, słychać było jak ktoś z mieszkania u góry zaczynał chodzić i gadał „gdzie oni są?”, po chwili „tu jest skurwysyn” itp.

W tym czasie rozwalono mi zamek w skrzynce na listy (musiałem sam płacić za wymianę). Rozwalono zamek w skrzynce od internetu na moim piętrze. Ktoś stłukł mi lusterko w moim samochodzie. Prawdopodobnie ktoś wchodził do mieszkania kiedy wychodziliśmy.

Pewnego dnia zauważyłem kiedy szukałem w komputerze śladów, w logach komputera na Linuksie, że podłączył się do sieci mój telefon. Pojawiła się nazwa telefonu w logach. Sprawdziłem szybko telefon i okazało się, że miał włączony bluetooth (wtedy już pilnowałem aby wifi i bluetooth były zawsze wyłączone, więc musiał ktoś go włączyć zdalnie). Zauważyłem na telefonie grafikę z kontrolką bluetooth (to były stare smartfony gdzie połączenia BT wyświetlane były dużą grafiką na wyświetlaczu bluetooth i ikonek połączonych urządzeń). Okazało się, że oprócz włączonego bluetooth, podłączony do telefonu przez BT był laptop przyjaciółki. Jednak jej laptop w tej chwili był wyłączony i miał wyjętą baterię (ktoś podszył się pod laptop przyjaciółki (spoofing) aby zsynchronizować go z moim telefonem który wcześniej był zsynchronizowany z tym laptopem). Ktoś w pobliżu (bluetooth działa na bliską odległość) podszył się pod laptop znajomej aby połączyć się z moim telefonem, który miał dostęp do sieci wifi, żeby podłączyć się do mojej sieci do której był podłączony laptop na którym w tej chwili pracowałem. Zrobiłem nawet zdjęcie ekranu telefonu. Myślę, że mogli wykonać tak skomplikowane podłączenie, ponieważ zmieniliśmy hasło do wifi na ponad 20 literowe (wcześniej nie mieli problemu z włamaniem się do wifi).

Było już oczywiste, że ktoś nas prześladuje, podgląda i kontroluje nasze sprzęty. Komputer ciągle się psuł, telefon nie działał jak należy, ekran sam się zapalał, nie dało się do mnie dodzwonić, a kiedy próbowaliśmy się dodzwonić do dostawcy internetu z problemami technicznymi, słychać było tylko do opcji „wybierz 1 jeśli chcesz…” ale po wciśnięciu cyfry i tak dalej ta sama formułka w telefonie.

Pewnego dnia, kiedy zauważyłem, że idą za mną jakiś pijaczek z jakąś dziewczyną, zatrzymałem się i puściłem ich przodem. Wtedy wyglądali jak zagubieni, nie wiedzieli w którą stronę iść, zakręcili się.

Postanowiłem pójść od posterunek Komendy Miejskiej Policji w Olsztynie na ul. Partyzantów 23. Czekałem przed wejściem aby zobaczyć co się będzie działo. Wysłałem też do przyjaciółki sms, ale w treści napisałem do Grzegorza Majewskiego (wiedziałem że przejmują moje wiadomości) aby przestał albo idę policję.

Po chwili, przy ulicy naprzeciwko podjechało auto z dwoma typami (wyglądali jak recydywiści). Przez chwilę siedzieli w aucie i gapili się na mnie. Po chwili jeden (jak go określiłem typ „barbie diesel” – cycki jak barbie i ryj jak vin diesel – z tatuażem „zupka chińska” na prawym przedramieniu) wysiadł, przeszedł obok mnie, wszedł do budynku, niecałą minutę później wyszedł, przeszedł obok gapiąc się na mnie, wsiadł do auta. Siedzieli jeszcze chwile, pogapili się na mnie, pośmiali się i pojechali. Szybko spisałem rejestracje auta (cała ta akcja miała na celu właśnie zmusić ich do reakcji dzięki której udało mi się zdobyć informację o tym z jakimi ludźmi współpracuje Grzegorz Majewski). Poszedłem dalej na miasto. Udało mi się dowiedzieć co to za typy, ponoć ten co wychodził z auta to kryminalista który więcej siedzi w więzieniu niż na wolności, a jego kolega nie gorszy.

Później na mieście zauważyłem faceta (ten z kolei wyglądał na profesjonalistę), który chodził z aparatem i robił zdjęcia zawsze w moim kierunku. Co ciekawe ten sam facet pojawiał się u mnie pod domem. Rozmawiał z gówniarzami z bloku na przeciwko, którzy ciągle przesiadują pod blokiem. Potem kiedy moja przyjaciółka siedziała na balkonie zarówno ten facet i ci gówniarze robili jej zdjęcia. Mówiła, że było widać błysk lamp fleszowych.

Innego dnia kiedy jechałem do pracy autem z bratem, widziałem jak ten sam facet podjechał w miejscu gdzie parkowaliśmy (mówiłem bratu o sytuacji, ale nie uwierzył). Kiedy zaparkował w pobliżu w telefonie włączył się bluetooth (znów pojawiła się duża grafika BT na ekranie). Kiedy ruszyliśmy, tamte auto jechało za nami jeszcze przez jakiś czas (jeśli dobrze pamiętam jeździł on jakimś ciemno granatowym lub czarnym autem kombi (może WV).

Wszystko to działo się kilka miesięcy. Coraz bardziej mnie osaczano. Miałem wrażenie, że dookoła mnie jest pełno ludzi, którzy robią wszystko aby pozbawić mnie prywatności, zastraszyć, przejąć kontrole nad moim życiem, pozbawić środków do życia. Tak właśnie było.

W moim mieszkaniu nie dało się wytrzymać. Wieczorem kiedy było ciemno  w mieszkaniu, pojawiały się jakieś smugi światła. Tak jakby punkty ledwo widoczne rozświetlały miejsca w moim mieszkaniu, poruszały się po mieszkaniu jakby je skanowały.

W mieszkaniach u sąsiadów było coraz głośniej. Ich działania były zsynchronizowane z naszymi działaniami.

W łazience nie zapalałem światła bo miałem wrażenie, że ktoś mnie podgląda że mają gdzieś poukrywane mikro kamery.

Cały czas stosowali patent z puszczaniem wody w wc. Szorowali czymś ciężkim po podłodze w mieszkaniu u głowy. Nieustannie wiercono w ścianach.

Po kilku miesiącach postanowiłem wynieść się z tego mieszkania z nadzieją że to wszystko się skończy. Pozbyłem się mieszkania i wyjechałem do Anglii. Anglii nie zauważałem żadnych objawów prześladowań które zauważałem w Polsce. Jednak z powodu choroby matki musiałem po niecałym roku wrócić do Polski.

Na początku po powrocie nie maiłem takich problemów jak wcześniej. Jednak po około  miesiąca, znów miałem wrażenie, że moi prześladowcy wrócili. Tym razem wszystko działo się w mieszkaniu mojej rodziny w Olsztynie na ulicy Jeziołowicza, gdzie musiałem zamieszkać ponieważ mojego mieszkania już nie miałem.

Znów wydawało się jakby do mieszkania nade mną, do moich sąsiadów, wprowadzili się jacyś ludzie, którzy prowadzili dalsze prześladowania mojej osoby.

Wyglądało to podobnie do tego na czym się skończyło w poprzednim mieszkaniu. Znów zaczęli zsynchronizowane spuszczanie wody w wc, szuranie czymś ciężkim (robiłem nawet testy – kiedy szurali czymś nad moją głową, zmieniałem miejsce i wtedy od razu przesuwali coś ciężkiego nade mną), upuszczaniu nad głową (tam gdzie siadałem) czy to jakieś sztućce czy jakby piłeczkę pingpongową, a późno nocy kiedy kończyłem pracę na komputerze i kładłem się do łózka, ktoś schodził głośno po klatce schodowej z mieszkania u góry.

W tym okresie prześladowań bardzo skupiałem się na znalezieniu jakiś dowodów, tego jak podglądają mnie w mieszkaniu. Co ważne, pojawiało się dużo efektów świetlnych (różnych świateł których źródła szukałem i biegałem za tym jak kot za laserem…)

Robili wszystko,  abym był przekonany, że są w mieszkaniu u sąsiadów, że są w pobliżu i wszystko monitorują i kontrolują. Głównie wyglądało tak jakby siedzieli w mieszkaniu nade mną. (choć były sytuacje późno w nocy, kiedy miałem wrażenie że ktoś z mieszkania nade mną, schodził po klatce i wchodził do mieszkania pode mną, słychać było kroki i trzaskanie drzwi).

W tym czasie nie miałem jeszcze pojęcia o kontroli umysłu, elektronicznym nękaniu i gangstalkingu. Byłem przekonany, że są to przestępcy którzy na zlecenie Grzegorza Majewskiego mają mnie zastraszać aby nie iść na policję. Myślałem, że robią to przy współpracy z profesjonalistami z biura detektywistycznego.

Zacząłem szukać informacji na temat szpiegowania. Próbowałem znaleźć coś na temat dziwnej metody spuszczania wody w wc zawsze kiedy wchodzi się do toalety. Dzięki tej metodzie, trafiłem wtedy na jeden wpis na zagranicznym forum. Ktoś opisywał identyczne zjawisko i przy okazji wspomniał też o szuraniu jakby ciężką metalową skrzynią. Dokładnie odpowiadało to moim spostrzeżeniom. Ktoś na tym forum odpowiedział mu „że musiał wejść w drogę komuś wpływowemu i te metody są związane z tzw GASLIGHTING’IEM”. Poszedłem dalej tym tropem i dowiedziałem się, że gaslighting jest metodą stosowaną w gang stalkingu, przez grupy ludzi którzy nękają ofiary, niewygodnych świadków.

Wtedy jeszcze nie rozumiałem gang stalkingu i nie łączyłem tego wcale z kontrolą umysłu. Dopiero kiedy poczytałem o gang stalkingu, o świadectwach ofiar gang stalkingu na zagranicznych forach, zrozumiałem że jestem właśnie ofiarą gang stalkingu. Minęło chyba około 2-3 lata od początku nękania, zanim trafiłem na jakiekolwiek informacje o gangstalkingu. W Polsce wówczas nie było o tym prawie wcale informacji, nie miałem szans na zrozumienie tego co się u mnie działo.

Jakiś czas później trafiłem na forum NTV gdzie był watek o gang stalkingu i elektronicznym nękaniu. Tam się dowiedziałem, że są inni ludzie, którzy opisują takie same doświadczenia jakie miałem ja. Wtedy też trafiłem na pierwsze wywiady w NTV z Ewą Pawelą.

Przez jakiś czas jeszcze, stosowali te same metody prześladowania. Robili wszystko abym był pewien, że są w pobliżu, wszystko widzą, wszystko kontrolują. Choć wtedy jeszcze nie miałem pewności, czasem zastanawiałem się czy może nie wydaje mi się to wszystko.

Gdzieś w tym okresie spotkałem się z moim kolegą od którego to wszystko się zaczęło, z Januszem Niedźwieckim aby pogadać o tej sytuacji. Wyglądało na to, że u niego już wszystko było normalnie. Zajął się polityką, pracował w biurze Ruchu Janusza Palikota w Olsztynie. Mówiłem mu wtedy że cała sytuacja nie skończyła się u mnie, że dalej to się dzieje. Wtedy już miałem jakieś pojęcie o tym co się dzieje. Powiedziałem mu, że to jest powiązane z tzw gang stalkingiem. Dałem mu informacje na ten temat. Powiedział, że zerknie na to i jak znajdzie czas to przyjdzie do mnie sprawdzić czy to o czym mówię może się dziać. Janusz powiedział też, że jest przekonany że to co u niego się działo, to nie do końca było rzeczywiste. Uważał, że musiał być przepracowany, co najwyżej mógł mieć faktycznie w komputerze wirusa. Oczywiście nie przyszedł do mnie jak obiecał,  żeby sprawdzić czy to co mówię ma miejsce.

W tym okresie głównie skupiałem się na „efektach świetlnych”. Różnych światłach, których było bardzo dużo kiedy w nocy gasiłem światło i obserwowałem otoczenie. Zupełnie nie rozumiałem do czego służą im te światła (do dziś nie jestem w stanie powiedzieć co to mogło być). Światła te były ledwo widoczne, różne, rozświetlające punkty latające po podłodze, po całym pokoju. Były także inne światła, takie które widziałem np. na sekundę po przebudzeniu w środku nocy, jakby światła stroboskopowe (które szybko znikały jak tylko je zauważyłem po przebudzeniu).

Dziwne było też, że kiedy chowałem głowę pod kołdrę, po chwili w tej ciemności też rozjaśniało jakieś światło. Zupełnie nie miałem pojęcia jak to robili. Później pomyślałem, że musi być coś co rozświetla się pod wpływem jakiejś fali. Co ciekawe, wyczytałem w książce dla domorosłych detektywów, że można wykorzystać światło UV do wykrywania zmian barwy w tynku, gdyby coś ktoś w ścianie miał zamontować. Kupiłem latarkę UV.

Zauważyłem że kineskop w tv, jak w zupełnej ciemności skieruję światło UV na niego, to jeszcze sekundę świeci w ciemności. Pomyślałem aby wykorzystać to, aby sprawdzić czy nie da się tego zastosować do tych „światełek”. Leżąc w łóżku pod kołdrą w miejscu gdzie rozświetliło się coś, przyłożyłem do obicia łóżka latarkę, zapaliłem na klika sekund i gasiłem, w tym miejscu przez około sekundę żarzył się punkcik. Za chwilę znów przykładałem latarkę do łóżka zaświecałem ale punktu już nie było, przyłożyłem do miejsca obok i tam znów przez sekundę żarzył się punkcik. Ten punkt się przemieszczał jakby pod obiciem łóżka…

Tego typu doświadczenia trwały jeszcze jakiś czas, ale najgorsze pojawiło się potem.

Elektroniczne tortury – voice to skull

Pewnego dnia kiedy wpisywałem hasło do komputera, usłyszałem jakby ktoś u góry w mieszkaniu, dziewczyna i facet, śpiewali moje hasło, dokładnie to co wpisywałem właśnie w komputerze. Słychać to było jakby ktoś za ścianą głośno powtarzał hasło które wpisywałem.

(To był pierwszy raz kiedy usłyszałem voice to skull – choć wtedy jeszcze nie wiedziałem co to jest)

Wówczas uznałem, że NA PEWNO moi prześladowcy siedzą w mieszkaniu nade mną. Niestety dałem się zmanipulować, powiadomiłem znajomych którym mówiłem o swojej sytuacji, że teraz wiem, że moi prześladowcy są w mieszkaniu nade mną (bo przecież usłyszałem ich jak podglądali jak wpisuję hasło – tak myślałem wtedy). Co gorsza dałem się zmanipulować i poszedłem do sąsiadów aby porozmawiać z nimi. Ci nade mną nie otwierali i nie wiem jak mnie zmanipulowali, ale oskarżyłem też sąsiadów u góry ale w mieszkaniu obok o współpracę z Majewskim. Za co potem było mi bardzo głupio bo tych sąsiadów akurat bym nigdy o nic nie podejrzewał. Po tej sytuacji, jeszcze  w totalnym szoku usłyszałem w głowie taki komentarz: „do takich gier trzeba mieć mocne nerwy…”

Po tej sytuacji totalnie zszokowany postanowiłem wyprowadzić się do przyjaciółki do mieszkania na ulicy Bałtyckiej w Olsztynie. Niestety u niej nie miałem już spokoju. Cała sytuacja z poprzednich mieszkań nadal trwała. Teraz dodatkowo słyszałem jak moi prześladowcy, którzy jak myślałem tu też wprowadzili się do sąsiadów w mieszkaniu u góry, komentują to co robię (było to słychać jakby ktoś głośno gadał za ścianą – wtedy też myślałem że tak jest – nie wiedziałem jeszcze o technologii v2k, głosów w głowie)

W tym mieszkaniu także występowały zjawiska z poprzednich mieszkań. Głównie nadal występowały efekty świetlne widoczne w zaciemnionym pomieszczeniu. Tutaj pierwszy raz widziałem takie światła ledwo widoczne, w kształcie fal radarowych rozchodzących się z narożnika pokoju czy łazienki.

Głównie jednak rozwijały się głosy które słyszałem jakby za ścianą. Najwięcej słychać ich było w nocy kiedy leżałem w łóżku. Słyszałem wtedy jak trójka osób rozmawia o tym co robię.

Pamiętam pewnego dnia, kiedy w szoku położyłem gdzieś klucze i nie mogłem potem znaleźć. Kiedy zrezygnowany usiadłem na łóżku słyszałem jakby ktoś w mieszkaniu u góry głośno krzyczał „co za debil” itd. Usłyszałem też że ten komentator powiedział, że „klucze położyłem pod pudełkiem od pizzy”. Poszedłem sprawdzić i faktycznie tam były. Byłem przekonany, że muszą widzieć co się dzieje w mieszkaniu.

Kolejne noce sprawdzałem czy faktycznie widzą co robię. Nasłuchiwałem o czym rozmawiają (nie wiedziałem że słyszę ich w głowie, ale myślałem, że słychać ich przez ścianę – wtedy jeszcze głosy były mało wyraźne). Robiłem coś na komputerze i słuchałem jak komentują dokładnie co robię.

Wtedy też wydawało mi się, że usłyszałem ich imiona: Dawid, Dominika i Tomek. Nie wiem czy usłyszałem to czy sam jakoś nadałem im te imiona (dr Duncan pisze w swojej książce że targeci często nadają imiona swoim operatorom). Osoby te reprezentowały różne charaktery, Dawid był wrednym chamem, Dominika była neutralna, mniej się udzielała, a Tomek był tym dobrym, który się za mną wstawiał. (schemat dobry zły glina?)

Był to okres kiedy jeszcze nie rozmawiałem z nimi w myślach, nie komentowali moich myśli. Słyszałem natomiast jak komentują to co robię. Stosowali obraźliwe komentarze, naśmiewanie, uprzykrzanie, miałem wrażenie że cały czas monitorują mieszkanie i wszystko widzą, nie było prywatności ani w łazience ani w łóżku, nieustannie słyszałem jak komentowali co się dzieje w mieszkaniu.  Wyglądało to tak jakby siedzieli w mieszkaniu u góry.

Po paru miesiącach, będąc w bardzo złym stanie psychicznym, spowodowanym całą sytuacją z głosami które słyszałem,  znów próbowałem pogadać z Januszem Niedźwieckim o całej tej sytuacji. Ten jednak przekonywał mnie, że to niemożliwe i po paru dniach kontaktu z nim zrozumiałem, że nie ma co z nim gadać na ten temat i to był ostatni raz kiedy gadaliśmy.

Od tego czasu było coraz gorzej. Nie mogłem spać w nocy, słyszałem jak trójka moich prześladowców ciągle gada o mnie. Światła w pokoju nie dawały mi spokoju. Już zaczynałem rozumieć, że głosy które słyszę, słyszę tylko w głowie – moja przyjaciółka nie słyszała tego co ja słyszałem. Wtedy też trafiłem na informacje, że sporo z ofiar gang stalkingu i elektronicznego nękania doświadcza tzw głosów w głowie. Na kanale NTV  obejrzałem bardzo dobry wywiad z Elizą Dobroniak, która także opowiadała to tym, że słyszy głosy jakiś ludzi którzy komentują, straszą ją,  obrażają, uprzykrzają jej, dokładnie jak u mnie.

Należy zrozumieć na czym polega nękanie za pomocą głosów w głowie, czyli technologii v2k, co chcą osiągnąć gang stalkerzy i oprawcy. Chodzi przede wszystkim o to aby pozbawić człowieka prywatności, intymności , godności i UPRZYKRZYĆ mu wszystko co robi. Dlatego ich ulubiona sferą nękania jest intymność. Pozbawiają targeta intymności, godności, uczestniczą w każdej najprywatniejszej chwili człowieka i robią wszystko abyś wiedział, że oni są „obok” i „wszystko widzą”. Często w trakcie seksu bardzo intensywnie atakowali głosami, mówili „wszystko widzimy” , „przesuń się zasłaniasz nam” , „wszystko nagrywamy” „robimy teraz zdjęcia” „ale masz chuja” itd. Wszystko aby zakłócić chwile, uprzykrzyć i pozbawić przyjemności życia.

Kiedy uda się przywyknąć do tego typu komentarzy,  przechodzą na kolejny poziom. Zaczynają perfidne pedofilskie teksty. Nawiązują wszystko do dzieci, potrafią w trakcie seksu puszczać głosy w głowie płaczących dzieci… (podkreślę tu tylko, według dr Duncana, na około 1000 wywiadów z targetami z głosami, niemal 100% skarżyło się że oprawcy wykorzystują pedofilskie treści do ich nękania) Trzeba zrozumieć, że wszystko to polega na stosowaniu na ofierze tego co ją najbardziej męczy. Słuchanie pedofilskich komentarzy oprawców w swojej głowie, to obrzydliwa tortura.

Po jakimś czasie wróciłem do mieszkania rodzinnego na ul. Jeziołowicza, gdzie zostałem  już sam bez przyjaciółki, udało im się mnie odizolować.

W tym okresie moi prześladowcy zaczynali gadać do mnie coraz więcej. Na początku gadali tylko jak leżałem w łóżku. Potem już słyszałem ich w całym mieszkaniu. Potem zacząłem słyszeć ich w mieszkaniu mojej babci którą się także opiekuję, gdzie wówczas często przebywałem. Potem słyszałem ich dodatkowo w samochodzie. Potem w pracy na budowie (co bardzo utrudniało mi pracę, nie mogłem się skupić na czynnościach które wykonywałem, co kończyło się problemami – rozlewałem puszki z farbą, wywracałem rzeczy itp. – nie mogłem się skupić, ciągle gadali do mnie w głowie „zrób to tak” „słuchaj mnie ja wiem lepiej, pomogę ci” „musisz się mnie słuchać ja się znam” itd.) nie mogłem pracować…

Z czasem głosy było słychać coraz wyraźniej, coraz więcej, nie mogłem spać, byłem strasznie wyczerpany fizycznie i psychicznie, zupełnie odizolowany, cały czas przekonywali mnie że są w pobliżu, w mieszkaniu nade mną.

W tym czasie stosowali różne techniki manipulacji. Zastraszali mnie, mówili (poprzez v2k), że jak zasnę przyjdą z góry i zgwałcą mnie faceci.  Potem grozili, że zrobią krzywdę mojej rodzinie, że wrobią mnie w to.

Stosowali różne manipulacje przez głosy w głowie abym robił różne rzeczy które chcieli. Manipulowali moimi emocjami tak, że w jednej chwili leżałem bezradnie w totalnej depresji, po chwili byłem wesoły i pełen energii, po chwili generowali strach itd.

Nie miałem prywatności w toalecie ani w łazience. Dokładnie komentowali mi co robię w danej chwili, obrażając mnie nieustannie, naśmiewając się, ciągle upokarzając.

Przypuszczam, że to był okres kiedy mapowali mój umysł, ponieważ nieustannie gadali do mnie, wywoływali różne emocje i nieustannie pojawiały się jakieś efekty świetlne. Zwłaszcza jak leżałem w miejscu, już nie tylko kiedy zasypiałem, zaczynało bardzo szybko migotać światło , jakby światło stroboskopowe oraz czułem wibracje w ciele.

Często abym nie usnął, stosowali jakieś fale, powodując że nie mogłem leżeć w jednym miejscu, musiałem co zmieniać miejsce, kręcić się. Jednocześnie cały czas do mnie gadali, nie dawali spokoju.

Syntetyczna telepatia

W pewnym momencie zauważyłem, że komentują moje myśli. Dotychczas jak chciałem im coś powiedzieć, tak aby usłyszeli, mówiłem na głos (lub raczej szeptem w nocy). Natomiast później zauważyłem, że reagują też na moje myśli (pewnie zmapowali już mój umysł – poznali słownik – czyli znają każde słowo które wypowiadam w myślach)

Zacząłem już mówić do nich w myślach, a oni odpowiadali jakby wszystko w pełni rozumieli. Potrafili odpowiadać jak o coś pytałem. Wówczas jeszcze wtedy gadali do mnie ludzie – operatorzy.

Pamiętam jednego razu kiedy nie wiedziałem o co chodzi, operator w momencie kiedy czułem w ciele mocne wibracje i znów migotało to światło, operator powiedział: „o! bardzo dobrze rezonuje”, ja jeszcze nie miałem pojęcia czym jest rezonans, spytałem w myślach „co robię?” , operator odpowiedział „rezonujesz”, wówczas szybko sprawdziłem w internecie czym jest rezonans. Okazało się, że może to być powiązane z tym co mi robią. Teraz już wiem, że rezonans czyli wibracje, jak najbardziej mają zastosowanie w tej technologii. Dla mnie był to kolejny dowód na to, że głosy w głowie nie są moje. Co ciekawe, po tej sytuacji, miałem wrażenie, że operator który się wygadała o rezonansie w mojej głowie, miał później zły humor przez kilka dni (pewnie dostał ochrzan).

mozna

W tym czasie szukałem też innych form pomocy dla ludzi w mojej sytuacji. Trafiłem na stronę fundacji przeciwko stalkingowi Można Inaczej. Co było dla mnie zaskoczeniem, na stronie głównej, po prawej stronie pod tytułem Partnerzy, widnieje logo firmy Grzegorza Majewskiego – GM Gadgets. „Przypadkowo” Majewski wspiera ofiary stalkingu. Jak dla mnie jest to jawne potwierdzenie, że może być jak najbardziej uwikłany w gang stalking.

mozn2

Ostatnio też znalazłem w sieci, że Grzegorz Majewski jest wiceprezesem  fundacji „Kochajmy dzieci” oraz prowadzi duży park trampolin dla dzieci w Olsztynie o nazwie „7 Jump Street”. Zważywszy na to, że wspiera ofiary stalkingu, a sam organizuje gang stalking innym, to czy współpraca z pedofilami może dobrze świadczyć o  byciu wiceprezesem fundacji dla dzieci?

Dobry glina

W tym okresie jeszcze myślałem, że sprawcami są przestępcy wynajęci przez Grzegorza Majewskiego do nękania i zniszczenia mnie. Miałem taki etap (pewnie kolejne manipulacje), że wierzyłem że policja i służby takie jak ABW mogą mi pomóc. Myślałem, że jak zgłoszę się do nich to jak się dowiedzą o tym co robi Majewski, to wszystko się skończy.

Postanowiłem postarać się dostać do policji, a nawet wysłałem swoje CV do ABW poprzez ich stronę internetową. Wiem teraz że byłem wtedy strasznie naiwny. Jednak było tak ponieważ nadal nie rozumiałem poprawnie sytuacji.

W dużym skrócie, ABW w ogóle nie odpowiedziało na moje CV, choć mieli na stronie że potrzebują fotografów – a ja mam wykształcenie w tym kierunku. Natomiast egzaminów do policji nie przeszedłem. Teraz myślę, że miałem szczęście że mi się nie udało. Choć pewnie nawet nie miałbym szans się tam dostać w obecnej sytuacji.

Kolejny poziom

Po długich miesiącach tortur głosami w głowie, postanowiłem stanąć na nogi i poszukać pracy. Natrafiła się okazja i znalazłem pracę w Warszawie. Choć cały czas nie miałem spokoju w głowie i nieustannie zagadywali mnie w głowie moi prześladowcy, to miałem pracę biurową, z innymi ludźmi, dzięki czemu udawało mi się jakoś skupić na pracy.

Ponieważ nie jestem z Warszawy, musiałem wynajmować pokój w mieszkaniu z innymi ludźmi, a to nie wygodna sytuacja dla targeta, ponieważ ciągle jest się przekonanym, że osoby w otoczeniu są podstawione. Jednak jeśli zaakceptuje się to, że i tak ktoś wchodzi grzebie w twoich rzeczach, w komputerze itd., to da się to jakoś znieść.

Chatterbot

Po jakimś czasie głosy w głowie zaczęły się zmieniać, przestałem słyszeć kilkoro ludzi w głowie którzy gadali do mnie, ale pozostał jeden nieustannie gadający głos, ciągle komentujący wszystkie myśli i wszystko co robię. Jednak szybko zauważyłem, że głos ten już nie należał do człowieka. Miałem wrażenie, że był to jakiś program stworzony do nieustannego nękania mnie głosami w głowie.

Wówczas nie wiedziałem jeszcze co to jest. Gdzieś w sieci w jednym miejscu dla ofiar gang stalkingu i elektronicznego nękania,  trafiłem na określenie „papuga”. Później jednak pierwszy raz trafiłem na wywiad z dr Duncanem. W wywiadzie tym wspomina on o chatterbotach. Okazało się, że to jest dokładnie to czego doświadczam, czyli głos który nieustannie gada w mojej głowie. Od tego czasu skupiłem się na poznaniu prac dr Duncana. Dzięki lekturom książek dr Roberta Duncana zaczynam dużo więcej rozumieć. Pytania na jakie odpowiada w swojej książce „How to tame a demon” dokładnie pokrywają się z moimi doświadczeniami w 100%. Dzięki temu wiem, że to czego doświadczałem nie jest wymysłem mojego chorego umysłu, a programem rządowym, prowadzonym przez wojsko i agencje wywiadowcze (takie jak CIA, NSA, DoD, DIA i ich odpowiedniki w innych krajach)

Dziennik

blog

W Warszawie też postanowiłem, że zacznę prowadzić dziennik, bloga, na którym będę systematyzował i opisywał swoje doświadczenia oraz gromadził wiedzę na temat sytuacji w jakiej się znajduję. Wtedy w roku 2015, 19 kwietnia założyłem bloga „ThoughtsNOTmine”.

Wtedy to tak naprawdę zacząłem poznawać o co w tym wszystkim chodzi. Szukałem informacji w internecie i umieszczałem tu wszystko co uznałem za ważne w temacie mojego nękania.

Krok po kroku poznawałem i opisywałem teorię na temat gang stalkingu, elektronicznego nękania, głosów w głowie i kontroli umysłu. Starałem się podpierać wszystko jak największą liczbą źródeł, głównie z zagranicy (ponieważ w tym czasie jeszcze nie było zbyt wiele informacji po polsku).

Blog ten stał się opisem moich doświadczeń i przemyśleń na temat gang stalkingu i elektronicznego nękania. Jest tu  sporo źródeł uwiarygadniających owe zjawisko.

twit

7 sierpnia założyłem jeszcze konto na Twitterze: twitter.com/PanDzk gdzie zapisuję komentarze jakie słyszę w głowie. Są to głównie komentarze chatterbota, gdyż w tym okresie już rzadko podłączają się ludzie.

Niedługo mija 3 rocznica odkąd założyłem mojego bloga, można powiedzieć że jest to 3 rocznica życia jako świadomy target.

W roku 2015 kiedy podłączono mój umysł do programu który nieustannie komentuje wszystko co robię, wszystko o czym myślę, wszystko „co widzę”. Jednocześnie program ten nieustannie zarzuca mnie bluzgami, negatywnymi komentarzami, poniżaniem itp.

LOGO_wpis-Copy

Po wcześniejszym kontakcie z Zofią Filipiak prezes STOPZET, dnia 19 stycznia w 2016 roku dołączam do Stowarzyszenia STOPZET jak członek zwyczajny, nawiązuję pierwsze kontakty z innymi targetami z Polski.

Postanowiłem wreszcie zgłosić swoją sytuację do prokuratury, wysłałem zawiadomienie, opis swojej sytuacji jako ofiary gang stalkingu i elektronicznego nękania. Moje zawiadomienie zostało przekierowane do policji. Dostałem zgłoszenie od policji o wszczęciu procedur i zostałem zaproszony na złożenie zeznań.

Udałem się do psychiatry aby zdobyć kolejne dowody na zaistniałą sytuację. Po rozmowie z psychiatrą w Warszawie, ku moim zdziwieniu, po tym jak opisałem swoją sytuację,  lekarz nie był niedowiarkiem i na koniec drugiej wizyty po tym jak mu powiedziałem, że wiem że to dziwna historia, on powiedział „nie, dlaczego? Różne rzeczy po ludziach chodzą”). Zostałem dla sprawdzenia wysłany na MRI głowy. Wyniki pokazały, że wszystko z głową w porządku. Dostałem na próbę lek Perazin, który mógłby mi pomóc pozbyć się głosów (gdyby były wynikiem choroby). Niestety po ok 2 miesiącach zażywania leku nic się nie zmieniło, głosy nie zniknęły ani na trochę.

Później udałem się już w Olsztynie do drugiego psychiatry, który okazał się niedowiarkiem i choć spisał wszystko bardzo szczegółowo, nie chciał uwierzyć w moją sytuacje zwalając to na chorobę. Przepisał mi inne tabletki na głosy – Ranofren (ponoć lepsze od Perazinu) i skierował mnie na badanie do psychologa czy nie mam objawów schizofrenii. Po badaniu pani psycholog powiedziała, że wszystko wyszło bardzo dobrze i nie widzi tu objawów jakie występują u osób z schizofrenią. Mimo to, na kolejnej wizycie psychiatra nadal był zdania, że to choroba. Pomimo, że tabletki nic nie pomogły jak obiecywał, a badanie u psychologa wskazało, że nie mam objawów schizofrenii, lekarz trzymał się formułki.

Około marca 2016 roku objąłem funkcję ambasadora w STOPZET , osoby odpowiedzialnej za kontakty zagraniczne, dzięki mojej znajomości języka angielskiego.

Od tego czasu staram się działać bardziej aktywnie z Stowarzyszeniu STOPZET, poznaję Ewę Pawelę i postanawiam działać aktywnie i przeciwdziałać otwarcie zjawisku gang stalkingu , elektronicznego nękania i kontroli umysłu w Polsce.

Około miesiąc później wracam do Olsztyna, moje tortury głównie skupiają się na nękaniu mnie poprzez nieustanne gadanie w mojej głowie.

Uświadamiam sobie, że nie mam zupełnie prywatności, wszystkie moje myśli są odczytywane, wiedzą wszystko co robię, nie mam żadnej intymności, nieustannie słyszę ich jak jestem w toalecie, jak się myję, czy w innych sytuacjach intymnych.

Skupiają się na tym aby utrudnić i uprzykrzyć mi wszystko co robię.

Zauważam, że gadanie te na dłuższą metę, ma na celu zmianę mojego myślenia, tworzenie negatywnych skojarzeń, utrzymaniu umysłu w niskich wibracjach, negatywnym myśleniu.

Pewnego dnia kiedy wsiadałem do swojego samochodu pod domem, zauważyłem że auto ma rozkręconą deskę rozdzielczą. Odstawała i nie było śrubek. Wydaje mi się, że w ten sposób chcieli aby myślał, że ciągle są gdzieś w pobliżu.

Będąc jeszcze w Warszawie zacząłem uczyć się zagłuszać głosy w głowie za pomocą nieustannego chodzenia w słuchawkach, kiedy tylko mogłem, słuchałem audiobooków, które odkryłem dużo skuteczniej zagłuszają v2k niż muzyka. Zrozumiałem, że ważne w zagłuszaniu głosów w głowie jest uczenie się koncentracji, dzięki czemu nauczyłem się dużo lepiej radzić sobie z swoją sytuacją.

ntv

W kwietniu w roku 2017 pojechałem do Wrocławia do telewizji NTV aby nagrać swoje pierwsze wywiady. W jednym z nich omawiam swoją sytuację, jako ofiary elektronicznych tortur oraz obserwacje jakie zebrałem przez tyle lat. Nagraliśmy także wywiad zarządem STOPZET.

Później współpracowałem z Ewą Pawelą przy różnych projektach dla NTV. Jako tłumacz, przy tworzeniu napisów do filmów, przy organizacji Międzynarodowego Dnia Walki z Kontrolą Umysłu.

MIND

W dużym skrócie, współpracując w Stowarzyszeniu STOPZET, po kilku spotkaniach z innymi członkami w Warszawie, potem w Otwocku, postanowiliśmy, że musimy utworzyć własną telewizję, kanał na którym będziemy mogli udostępnić innym targetom platformę do nagłośnienia ich sytuacji. W listopadzie 2017 roku założyłem wraz z Krzyśkiem Wallem kanał MIND WARS, kanał na YouTube, który ma na celu nagłaśnianie problemu gang stalkingu, elektronicznego nękania i kontroli umysłu.

Teraz skupiam się na przeprowadzaniu z innymi targetami wywiadów, wysłuchuję ich historii o tym jak stali się ofiarami elektronicznych tortur, zbieram dowody na to, że w Polsce jest wiele, coraz więcej ofiar elektronicznego nękania i gang stalkingu, takich jak ja.

Na chwile obecną nadal jestem nieustannie torturowany elektronicznie. Głównie nękanie polega na nieustannym gadaniu chatterbota w głowie i wpływaniu na moje myślenie. Wywołują także inne nieprzyjemne odczucia w ciele, nieustanne napięcie, problemy ze snem. Muszę nieustannie starać się utrzymać ciało w dobrym stanie zdrowia. Zawsze kiedy mam gorsze dni, kiedy choruję, kiedy jestem wymęczony wtedy atakują mnie bardziej (lubią kopać leżącego bohaterzy). Osłabiony umysł nie może się bronić, mają większą kontrolę nade mną, dlatego staram się utrzymać dobrą kondycję ciała i umysłu.

Myślę że dzięki temu, że nieustannie rozwijam koncentrację, uczę się skupiać na innych dźwiękach (audiobooki, radio, muzyka, filmy), lepiej znoszę ataki v2k, potrafię na dłużej zagłuszać ich gadanie, dzięki skupieniu na tu i teraz. Dzięki temu lepiej radze sobie ze swoją trudną sytuacją.

Ważne też jest aby zrozumieć swoją sytuację, zrozumieć na czym polega gang stalking, jakie metody stosują oprawcy, jakich technologi używają, pomoże to bronić się przed atakami i manipulacjami ze strony oprawców, co znacznie ułatwia życie targeta. Staram się też poświęcać się pracy i pomaganiu innym targetom, dzięki czemu nie mam czasu na skupianiu się na swojej beznadziejnej sytuacji, to też jest pomocne.

Chciałbym prosić o pomoc i kontakt wszystkie osoby, specjalistów którzy mają wiedzę na temat elektronicznych tortur, informatorów ze służb, specjalistów elektroników, radio techników, oraz wszystkich którzy mają informację na temat eksperymentów kontroli umysłu w Polsce, a przede wszystkim tych którzy mają jakieś informacje na temat osób z Olsztyna, które mogą być zaangażowane w gang stalking i elektroniczne nękanie.

Cel

Chciałbym aby to moje oświadczenie było potraktowane jako opis mojej sytuacji w mojego punktu widzenia, bazujące na moim doświadczeniu. Zależy mi aby oświadczenie to, mogło być informacją dla śledczych, prokuratorów, policji, dziennikarzy, dla wszystkich którzy nie są bierni na cierpienia dobrych ludzi, którzy stali się ofiarami bezdusznych psychopatów,  którzy postanowili zniszczyć komuś od tak życie.

Chciałbym aby każdy kto chce się zająć tematem ofiar elektronicznych tortur, znaleźli w mojej historii oraz historii innych targetów, wskazówki naprowadzające na ludzi zaangażowanych w Polsce w okropne, wieloletnie tortury, w niszczenie życia ludziom (w większości dobrym, niewinnym ludziom)

Chciałbym aby w końcu sprawiedliwość upomniała się po tych, którzy bezkarnie dotychczas znęcali się nad innymi ludźmi prowadząc niekończące się elektroniczne tortury, pozbawiając swoich ofiar jakichkolwiek praw człowieka i godnego życia.

Na koniec chcę podkreślić, że nie chce bezkarnie nikogo oskarżać, jedynie prezentuje tu swój punkt widzenia, którym dzielę się z innymi, a który nie traktuję jako bezkarne oskarżenia, ponieważ wszystko to zostało również zgłoszone do prokuratury.

Uważam, że ważne jest aby targeci zrozumieli, że nie muszą zgłaszać się na policje tylko kiedy mają niezbite dowody, ważne jest zgłaszanie swojej sytuacji kiedy jest się ofiarą gang stalkingu i elektronicznego nękania. Uważam, że jeśli nadejdą czasy kiedy ktoś będzie mógł coś zrobić, kiedy zaczną ścigać naszych oprawców, dowodem na to czy naprawdę jesteś targetem czy nie, będą pomiary przez profesjonalistów, które bezspornie pokarzą kto jest targetem a kto nie. Natomiast konieczne jest zgłoszenie na policję do prokuratury, aby pokazać że jest taki problem. Targeci, nagłaśniajcie problem nie siedźcie cicho.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s